Alertbox samosprzeczny

Na prośbę jednego z listowiczów grupy dyskusyjnej użyteczność.pl wymieniam zauważone przez siebie odstępstwa autora serwisu Alertbox od reguł podawanych przez niego właśnie w tej rubryce w ciągu ostatnich kilku lat - reguł zebranych przeze mnie w artykule Użyteczność na surowo.

We wspomnianym artykule napisałem m.in.:

Nielsen w dość kontrowersyjny sposób wyjaśnia przyczyny braku grafiki w swej witrynie; cały serwis łamie jednak zaskakująco wiele reguł dyktowanych przez samego autora.

Wskażę bez jakiegoś szczególnego porządku niektóre z potknięć, które Jakob Nielsen z lubością wytyka projektantom stron internetowych.

  1. Na głównej stronie brak dat przy newsach (!). Co ciekawe, daty są na stronie “Full list of interviews”.
  2. Kiepski “microcontent” (zwłaszcza nagłówki) na głównej stronie w sekcji News - Nielsen sam wielokrotnie sugeruje, aby pierwsze słowo “mówiło najwięcej”, podczas gdy na jego stronie odnośniki do każdego “newsa” poprzedzone są nazwa serwisu, z którego pochodzą. Dodatkowo pokazane są tylko tytuły oryginalnych artykułów z tych serwisów, które niewiele mowią o zawartości.
  3. Atrybut title znacznika A w HTML, wielokrotnie wskazywany przez Nielsena jako znakomite wsparcie dla nawigacji, użyty jest zaledwie przy kilku stałych odnośnikach typu “archiwum Alertboksów” (najbardziej oczywisty z odnośników na stronie ;), podczas gdy przy newsach lub tytułach Alertboksów itd. nie ma tego atrybutu, czyli podpisu.
  4. Strona główna jest przeładowana - składa się z o wiele za dużej liczby odnośników, mówię zwłaszcza o owej nieszczęsnej liście kilkudziesięciu wywiadów w prawej kolumnie.
  5. Aktualności (News) na stronie Nielsena to tak naprawdę odnośniki do artykułów (nie mające charakteru newsów), w większości po prostu wywiadów z Nielsenem, czyli jest to po prostu autoreklama. To ma być budowanie zaufania (także często poruszane przez JN)? Ta lista odnośnikow powinna więc nosić tytuł “Wywiady”, “Podobne”, “Polecam”, “Artykuły na temat …” lub podobny.
  6. Treść przedawnionych Alertboksów (są takie) w większości nie jest oznaczana w żaden sposob (ogólnie - archiwum jest traktowane po macoszemu), choć Nielsen w kilku swoich tekstach sugeruje, aby nieaktualne informacje wyraźnie oznaczać.
  7. Budowanie zaufania po raz drugi… Na stronie tłumaczącej “Why this site has almost no graphics” autor wręcz kpi, że nie stać go na wynajęcie grafika(!), podczas gdy samego siebie uważa za główną postać popularyzującą użyteczność, m.in. poprzez swoje własne hasła, za ewaluację strony głównej życzy sobie 10000 USD jako cene wstępną i narzeka, że jego monitor pozwala wyświetlać obraz w rozdzielczości zaledwie 2048 × 1536 pikseli…
  8. Nielsen niewiele mówi o spamie, ale obrazek jako część adresu e-mail zamiast zwykłego znacznika na dole strony głównej trochę stoi w sprzeczności z filozofią User Experience. Oto mało skuteczna obrona przed spamem ma być ważniejsza od wygody gości useit.com? Jest to tym zabawniejsze, że po wpisaniu nielsen@nngroup.com w Google otrzymujemy ponad 100 wynikow tych adresów w postaci, rzecz jasna, tekstowej. Dodatkowo autor łamie w ten sposób regułę nieumieszczania tekstu w obrazkach (co niszczy np. skalowanie).
  9. Nie ma mapy serwisu.
  10. URL-e Alertboksów nie mówią nic o zawartości artykułów, choć Nielsen napisał m.in. tekst pt. URL as UI, w którym stwierdza, że również adresy stron powinny być klarowne i informować o zawartości. Niestety, adres postaci www.useit.com/alertbox/20041220.html informuje tylko o tym, że jest to Alertbox z 20 grudnia 2004, ale nie mówi nic o rzeczywistej zawartości artykułu. Właściwie czym różni się on od artykułu o adresie www.useit.com/alertbox/20041206.html?

Ciekawą listę problemów związanych z witryną Alertboksów (także nie wymienionych tutaj) można znaleźć w wykonanej kilka lat temu przez Anthony’ego Dunna analizie użyteczności serwisu useit.com.

Dodam, że żałosny wygląd i niski poziom techniczny serwisu (ze świeższych rzeczy - brak usługi RSS) są obiektem żartów nawet w poważniejszych internetowych blogach ludzi związanych z użytecznością witryn. Moim zdaniem nie bez powodu.

Tym, co mnie osobiście drażni, są zdarzające się tu i ówdzie stwierdzenia Nielsena w rodzaju: “Wprawdzie zalecam to i to, ale na mojej stronie (ja sam) nie zastosowałem się akurat tutaj do tej reguły.” Nie brzmi to grzecznie, nieprawdaż?

Komentarze (4)

  1. 5.01.2005 o godzinie 0:07

    Musze isc spac, bo za 6 godzin wstaje, ale… to bardzo, bardzo fajny komentarz - znasz moje pobieznie wyrobione zdanie o Nielsenie, wiec nie powinno Cie to dziwic ;).

    A, i zapomnialem Ci napisac, ze zmienilem skina swojej pseudo-www, a wszystko a konto zgloszonego tematu pracy dyplomowej :)

  2. 21.02.2005 o godzinie 15:55

    Raz - Nielsen sam w swojej książce (Designing Web Usability: The Practice of Simplicity) zwraca uwagę, że stosowanie się do wszyskich zasad nie jest obowiązkiem i w gestii webdesignera jest wybrać te, które mają zastosowanie. Tak jak strona kina 3D nie będzie zawierała informacji dla niewidomych, tak strona dla inżynierów sieciowych nie musi świecić przykładem serwisu, ważniejsze jest uporządkowanie informacji i jej przejrzystość. Nielsen w którymś wywiadzie, zapytany o swoją stronę, powiedział że nie zamierza jej przeprojektować z jednej prostej przyczyny - zmiany w układzie mylą użytkowników, a powracający użytkownicy są dla niego zawsze ważniejsi niż ci, którzy serwis zobaczą tylko raz.

    Dwa - nie należy traktować Nielsena zbyt dosłownie. On swój efekt osiąga przez przejaskrawienie problemu i ta metoda się sprawdza, ale jak już kiedyś mówiłem, gdyby wszyscy dosłownie brali Nielsena, to dziś każde drzwi miałyby klamkę po prawej stronie, niezależnie od strony, po której znajdują się zawiasy.

  3. Elsindel
    21.02.2005 o godzinie 17:01

    Ach…

    “zmiany w układzie mylą użytkowników, a powracający użytkownicy są dla niego zawsze ważniejsi niż ci, którzy serwis zobaczą tylko raz.”

    A to hipokryta - sam twierdzi, że należy pamiętać, iż “90% Twoich gości to nowi użytkownicy”! ;)

    Moja lista też jest przejaskrawiona, ale nie lubię podejścia: “róbcie tak a tak, a ja sobie robię inaczej, bo, widzicie, choć mam Mercedesa, to nie dam żadnej firmie zarobić 10k USD na zrobieniu porządnego layoutu dla mojej strony”.

    Nie traktuję Nielsena poważnie już od dłuższego czasu, z drugiej strony czasami pisze ciekawe rzeczy.

  4. 22.02.2005 o godzinie 12:46

    That’s my point. Nie traktuj go jak guru tylko jak ciekawe źródło inspiracji. Dlatego też kupiłem wyżej wspomnianą książkę.

Napisz komentarz

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.