Nie każ mi myśleć

Przeczytałem zakupioną ostatnio w Merlinie książkę “Nie każ mi myśleć. O życiowym podejściu do funkcjonalności stron internetowych”. Autorem tej pozycji jest Steve Krug.

Jest to pozycja w sam raz na początek przygody z użytecznością stron internetowych. Jeśli ktoś ma za sobą jakąkolwiek poważną pozycję tego typu albo przeczytał w Sieci kilkadziesiąt artykułów na ten temat, nie ma po co kupować “Nie każ mi myśleć”. Tytuł książki to główna zasada autora przy projektowaniu stron internetowych. Nie będę się zagłębiał w szczegóły treści, w skrócie - autor próbuje wykorzenić z czytelników pewne błędne przekonania na temat tego, co jest łatwe, a co trudne na stronach internetowych, a także pokazuje w wielu przykładach i jasno ujętych regułach, jakie konkretne elementy stron WWW i ich cechy (wizualne itp.) pomagają internautom w znalezieniu tego, czego szukają. Dodatkowo pisze co nieco o swoim podejściu do testów z udziałem użytkowników.

Książka kosztuje ok. 30 złotych, ma niecałe 200 stron, wydana jest przyzwoicie, choć trochę mi przykro, że w czerni i bieli: zrzuty ekranowe sporo na tym straciły. Napisana jest lekkim językiem, autor chętnie ironizuje. Samo się czyta.

Wadą jest wiek tekstu - został on napisany w 2000 roku. W związku z tym duża część przykładów jest nieaktualna, pewne mechanizmy w książce wskazywane jako innowacyjne są oczywistym standardem (”ho, ho, od tak dawna”), a niektóre kwestie techniczne opisywane są przez autora z błędami, parę fragmentów jest też niezrozumiałych ze względu na to, że pewne technologie (HTML w szczególności) są o tyle do przodu, iż trudno załapać, co autor właściwie chce pokazać. (A pokazuje wówczas problem, który wyeliminowano dawno temu.)

Co najmniej kilka zaleceń i opinii autora zaciąga “Alertboksami” Jakoba Nielsena, zresztą Steve Krug kilkakrotnie sam wspomina to nazwisko. Nie twierdzę, że to źle, ale gdyby wyciąć pewne fragmenty tekstu, książka byłaby właściwie podsumowaniem wybranych tekstów Nielsena.

Sam Krug jest konsultantem ds. użyteczności. Jak pisze - ma świetną pracę: mówi, co myśli, a ludzie dają mu za to pieniądze. Tylko pozazdrościć ;)

Komentarze (6)

  1. Elsindel
    10.09.2005 o godzinie 15:47

    Jeśli ktoś z Wrocławia jest zainteresowany, mogę pożyczyć tę książkę.

  2. kck
    12.09.2005 o godzinie 8:46

    Nareszcie wróciłeś. :-)

  3. 12.09.2005 o godzinie 13:30

    moja ukochana pozycja nt. użyteczności :-) oczywiście w wersji oryginalnej, bo nie wiem co bym zrobił tłumaczowi za zmasakrowanie tej książki.

    ma przede wszystkim walor edukacyjny dla ludzi, którzy nigdy nie spotkali sie z tematem użyteczności; można ją przejrzeć w jeden wieczór, przy okazji nieźle się bawić. (choć raczej dotyczy to kolorowego i dużoformatowego oryginału…)

    btw. które technologie są opisane z błędami?

  4. Elsindel
    12.09.2005 o godzinie 13:32

    Wrocilem i dosłownie (z Erasmusa w Niemczech), i w przenośni. A ile będę pisał to jeszcze zobaczymy… na razie poprawiłem denerwujący mnie samego (więc pewnie i Was) element antyspamowy: teraz, jeśli ktoś zapomni wpisać Jakub, przynajmniej będzie miał możliwość skopiowania wpisanego tekstu do schowka (bo np. mój Firefox nie zapamiętuje go).

    W pewnej chwili zaczęli mnie spamować jakimiś wymyślnymi metodami, na które nawet specjalne WordPressowe wtyczki nie bardzo chciały cokolwiek poradzić, więc w końcu użyłem tej metody, którą widać powyżej. (Na początku myślałem, że wystarczy zmienić nazwy pól formularzy, ale automat śmiecący radził z tym sobie bez trudu… aż się zdziwiłem.)

  5. Elsindel
    12.09.2005 o godzinie 13:52

    Robert:

    Tłumaczenie istotnie w niektórych miejscach jest kiepskie, ale przynajmniej korekta stoi na przyzwoitym poziomie.

    Błędy/bzdury (numery stron będą z polskiego wydania, angielskiego nie widziałem):

    - “efekt najazdu w HTML” i opis jego cech (wad?) ze stron 119 i 120. Nie ma czegoś takiego, jak efekt najazdu w HTML. Jest atrybut title, który działa w określony sposób, a autor pisze coś o jakimś zostawianiu wolnego miejsca… przyznam, że nie wiem, o czym mówi, ale HTML 4.0 powstał przed 1999 rokiem (4.01 z grudnia 99), więc to głupoty od autora lub błąd tłumacza

    - s. 121 - rzekomy brak wpływu na wygląd elementu SELECT w formularzu (od kiedy jest CSS, można nim manipulować, choć niestety przeglądarki bardzo się różnią pod tym względem)

    - szybkość ładowania zakładek Amazon (s. 89 i nastepne). Obrazek pokazuje 9 zakładek 1 obrazku rozmiaru 3.3 kB, a każda zakładka osobno zajmuje 300 B. Drugi rząd: 1 obrazek = 2 kB lub 8 zakładek po 0.2 kB. Linki zajmą mniej więcej tyle samo miejsca. Dodatkowo autor pisze o cache’u przeglądarek i coś tam (brzydko mówiąc) pisze o zalecie jednego obrazka zamiast wielu, ale mówimy o 2 kB - które wydłużają czas ładowania strony w pesymistycznym przypadku o 1 sekundę, około 1 razu za życia użytkownika. Bełkot na 2 strony na ten temat.

    - wyliczenia kosztów user testów z rozdziału 9 są dla mnie czarną magią. W jednym akapicie autor podaje pewną kwotę, powiedzmy 50 złotych, i mówi, że to dotyczy jednego użytkownika i że potrzebujemy, powiedzmy, 5 testów po 3 użytkowników. A w podpisie obrazka pod następnym akapitem zamiast napisać, że sumaryczny koszt user testów w projekcie wynosi zatem 750 zł, autor (lub tłumacz lub jeszcze ktoś inny) umieszcza kwotę, powiedzmy, 8000 złotych. Liczby są z sufitu, ale proporcje z książki. Konkretnie, w książce seria user testów wyliczona przez autora/tłumacza dla jednego typowego projektu (rozumiem, że z userami-specjalistami, którym płaci się więcej niż szaraczkom) opiewa na, bagatela, 15 600 złotych. I to jest to tanie usability wg autora… :)

    Czepiam się trochę, prawda? Tak naprawdę to fajna książka.

  6. 13.09.2005 o godzinie 1:08

    co do user testów: w oryginale jest wyliczenie:

    Total Budget: 13 tests x 3 users per test x $100 per user = $3900

    (Czyli u nas byłoby to np. 3900zł, choć 100zł dla usera w naszych warunkach to i tak dużo).

    Te 13 testów dotyczy całego procesu projektowania, a łączną kwotę Krug porównuje z $20000-$50000 za sesje “laboratoryjne”, które tyle mają kosztować w Stanach.

    Wydaje mi się, że tłumacz się (jak zwykle rąbnął). W treści są sformułowania typu “$5 to $15000″, co oznacza oczywiscie 5k-15k. Nie rozumiał o co chodzi, wiec dal pierwszą z brzegu kwotę.

    co do “efektu najazdu html”, nic takiego w oryginale nie ma, ale z kolei nie rozumiem takiego zdania: “if you’re creating rollovers with plain-vanilla, works-on-all-browsers HTML the popups can’t pop up on top of anything, so you need to leave empty space in the page design, whre the popups will appear”. Raczej mu chodzi o proste podmiany warstw, a nie o title.

Napisz komentarz

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.