25.09.2006
Okienko Otwórz w Windows
W domyślnym okienku Otwórz/Zapisz w Windows XP, np. w Notatniku, jest pokazana nazwa folderu, w którym jestem, ale nie jest pokazana jego pełna ścieżka ani dysk. Czyli widzę np. “Dokumenty” i listę plików w tym katalogu, ale to może być C:\Dokumenty, a równie dobrze:
- A:\Dokumenty
- C:\Coś\Dokumenty
- K:\U\B\A\Dokumenty\Dokumenty\Dokumenty (OK, koniec inteligentnych przykładów).
Zwróciłem na to uwagę dopiero po tak długim czasie! Po prostu jakiś czas temu kilkakrotnie zapisywałem w którymś z programów pliki w katalogu o nazwie, powiedzmy, “Dokumenty”, a potem z innego programu otwierałem inny katalog o nazwie “Dokumenty” i nie mogłem ich tam znaleźć.
Gdy kliknie się nazwę katalogu, rozwija się pełne ich drzewko - tam już w miarę dobrze widać, gdzie się jest, niestety, ze względu na napęd CD wyświetlenie tego drzewa katalogów trwa dobre kilka sekund.
Nie twierdzę, że to bardzo źle, bo dotąd nie zwróciłem na to uwagi, ale teraz przypominam sobie, że w przeszłości ten problem z szukaniem pliku w jakimś katalogu o nazwie często nadawanej katalogom już miewałem. Może to jakiś argument za tym, że koncepcja katalogów jest zła. Alan Cooper, przeciwnik drzewiastej struktury katalogów i plików, pewnie miałby jakiś złośliwy komentarz. (W porządku, ja też jestem przeciwnikiem takiej struktury jako głównego mechanizmu trzymania materiałów na komputerze.)
Jak to jest z oknem Otwórz w Mac OS? A w Linuksach?

Ja też mam złośliwy komentarz. O co Ty pytasz? W Linuksach nie ma okienek “Otwórz/Zapisz”, nie ma tam w ogóle okienek! Może chodziło Ci o środowisko graficzne KDE, a może o Gnome’a, może też o XFCE (i wiele wiele innych)? Przecież środowisko graficzne Gnome, KDE itd. nie działają tylko na systemach z jądrem Linux ale także na *BSD, Solarisach itd.
Podsumowując, piszesz analizę interfejsu a nie rozróżniasz środowiska graficznego od jądra, że o serwerze okien X już nie wspomnę. Gdybyś nie był informatykiem mógłbym Ci darować ale skoro jesteś uznaję to za niekompetencję! :P
Och, nie łap mnie za słówka. ;) Pytam oczywiście o to, jak w różnych GUI wygląda to okienko. Dlatego użyłem liczby mnogiej słowa Linux. Dla mnie każda kolejna dystrybucja z dowolnym menadżerem okien to inny Linuks, bo inaczej wygląda i inaczej się zachowuje. Taki odbiór obserwuję od dawna u znajomych niekorzystających z tego systemu na co dzień: “jakiego linuksa używasz?” “Ubuntu”.
Wracając do tematu - jak wygląda to okienko na Twoim linuksowym pulpicie?
Ale Ci sie oberwało ;-)
Racji odebrać się nie da, choć bez zacietrzewienia godnego pryszczatego okularnika z piórnikiem w kieszeni swetra w serek by się prawdopodobnie obeszło. Wystarczyło napisać jaką sytuację szanowny interlokutor obserwuje w swoim menedżerze okien of choice.
Ja natomiast mam inną kwestię, jeszcze głupszą niż ta, która opisujesz, Kuba. Mianowicie (co zresztą jest już od dawna znane) ofisowe programy MS (nie wiem jak z innymi i aktualnie nie mam jak sprawdzić) nie potrafią otworzyć dokumentu o takiej samej nazwie jak już otwarty, kiedy znajduje się on w innym katalogu (w tym samym nie bardzo by się dało, żeby się znajdował właściwie ;) i jest faktycznie innym plikiem. Taka zabawa kończy się komunikatem w stylu “plik już jest otwarty” i tyle. To dopiero durne jest.
W gnome 2.14 okienko “Otwórz” wygląda jak należy. Poszczególne fragmenty ścieżki są na kafelkach. Kafelki nie mieszczące się są co prawda chowane, ale można je w miarę bez wysiłku wydłubać.
O tak:
http://flickr.com/photo_zoom.gne?id=252710170&size=o
Instrukcja obsługi:
Na górze znajduje się pasek kafelków, pokazuje bieżące położenie w systemie plików. Kliknięcie któregokolwiek kafelka, zmienia odpowiednio wyświetlany folder.
Po lewej od kafelków, znajduje się przycisk ukrywający i pokazujący pasek położenia poniżej.
Pasek położenia pozwala na ręczne wpisanie początku nazwy pliku, ścieżki względnej lub absolutnej. W każdym z wypadków, pojawia się lista autouzupełniania.
Niżej znajdują się dwie listy: miejsca i zawartość bieżącego folderu.
Zawartość folderu działa, jak w każdym systemie.
Miejsca pokazują kolejno: mój katalog domowy, moje biurko (specjalny folder w katalogu domowym), korzeń systemu plików, wszystkie urządzenia wymienne (w tym przypadku dysk na USB), serwery sieciowe, listę zamontowanych dysków sieciowych (samba, ftp, dav, webdav, sftp), separator, listę “ulubionych.”
Poniżej dwa przyciski do zarządzania ulubionymi folderami i filtr do listy zawartości folderu.
Dalej kontrolka kodowania dodana przez edytor tekstu, z którego wywołałem okno.
Niżej standardowe przyciski dialogu.
Przy omówieniu Gnome’a (>=2.14) nie zapominajmy, że jest on bardzo jednolity jeśli chodzi o interfejs. Przykładowo, te kafelki są także w Nautiliusie (aplikacji do zarządzania plikami). Omawianie samego okna “Otwórz/Zapisz” z Gnome nie może się odbyć w oderwaniu od reszty.
Jakubie, w swoich wypowiedziach przypominasz mi kanapowy autorytet, czyli taką osobę, która zawsze chętnie udziela rad i ma uwagi chociaż ma niewielkie praktyczne doświadczenia.
Jeśli chcesz się tak na serio zajmować interfejsem użytkownika, to musisz stanowczo poszerzyć swoje horyzonty i swoją wiedzę. Zamknąłeś się w swoim światku jednego systemu i nie próbujesz już czego innego. Cytuje: “Jak to jest z oknem Otwórz w Mac OS? A w Linuksach?”. Przecież zebranie doświadczeń nic nie kosztuje. Wystarczy darmowy emulator (Virtual PC, VMware Player, Qemu), jakaś darmowa dystrybucja typu live (Knoppix, *Ubuntu…) i “Otwarty Umysł”.
Ech, ale założę się, że tego nie zrobisz i nigdy się nie dowiesz, że system operacyjny, środowisko graficzne, programy mogą rozmawiać z użytkownikiem w więcej niż jednym języku na raz. :P
PS. Teraz pomyliłeś także dystrybucję z jądrem, gratuluję informatyku!
Linuksiarzu: napisałem, że każda kolejna dystrybucja (na przykład Ubuntu czy Debian) z dowolnym menadżerem okien (coś tam). Mając zainstalowanego na komputerze Debiana mogę korzystać z Gnome albo KDE. Jaki to ma związek z jądrem?
Nie wiem, z czego wynika to Twoje przekonanie o kanapowym autorytecie. Czy znasz mnie osobiście, tylko nie chcesz się ujawnić, czy też masz na myśli tylko to, co po mnie widać z Elsinterakcji? Na Elsinterakcji, od zawsze, piszę to, co widzę i myślę. Oceniam tak, jak to widzę, zawsze starając się uzasadniać swoje oceny i wrażenia. Nie twierdzę, że jestem autorytetem. Nigdzie się na niego nie kreuję.
Co zaś do świadomości, jak niewiele wiem i jak niewiele mam doświadczenia (w czym? tego nie napisałeś), podejrzewam, że nie znasz mnie osobiście, wtedy bowiem dobrze wiedziałbyś, że jestem tego aż nadto świadomy :)
Podejrzewam, że może ton i pewność siebie, jaka przebija z moich wpisów, kategoryczność, sugerują taką zamkniętą postawę. Mogę tylko zapewnić Cię, że nie raz korzystałem z komputerów z systemami operacyjnymi innymi niż Windows (a nawet, przez kilka godzin, z Macintosha - niesamowite), i z radością spędzałbym więcej czasu w innych środowiskach, gdyby nie to, że po prostu nie mam na to czasu i nie jest to dla mnie najważniejsze (z wyjątkiem Maków, ale tutaj bardzo trudno o dostęp; jest jeden w firmie na szczęście).
Jeśli mogę Cię prosić - wskaż proszę te rady, których udzielam. Komu? Kiedy?
Na podstawie czego oceniłeś (nie: oceniasz, a: oceniłeś, udzielając mi już - uwaga - rady) moją wiedzę i horyzonty?
Nie chciałbym być niegrzeczny ani nie chcę być złośliwy, szkoda, że Twoje wypowiedzi tak odbieram. Proszę odpowiedz na powyższe dwa pytania. Chętnie dowiem się, jak zostaje się autorytetem kanapowym! Będę mógł potem udzielić komuś (świadomie) rady o czymś, w czym mam już przecież doświadczenie!
PS. Z czego ktoś miałby wnioskować, że mam *duże* doświadczenie w czymkolwiek w IT. Czy ja takie coś twierdzę? Czy myślenie, przywiązywanie uwagi do detali, wyciąganie wniosków, na co pozwalam sobie tu na blogu, ma z tym jakiś związek? Hm.
Patrys, s: dzięki za info.
OMFG.
I jak tu sie dziwić, że przeciętny użytkownik podejrzliwie spogląda na wszelkie przejawy linuksiarstwa ?
It’s all going down man …
Jeszcze tylko uwaga o KDE. W KDE przy otwieraniu pliku wyswietlana jest pelna sciezka dostepu do katalogu w ktorym sie aktualnie znajdujemy. Czyli np. /home/wd/code/c
Nie zajmowałem się nigdy GUI systemów operacyjnych, ale gdybym się zajmował, to zajrzałbym do założeń jakie sobie wytyczył producent. Np. Microsoft ma całą serię artykułów z serii User Interface & Developement.
Nie wczytywałem się za bardzo, ale np. moją uwagę zwrócił The Importance of Simplicity. Artykuł wyjaśnia zauważalną tendencję w interfejsach MS: jeśli uważają, ze użytkownik czegoś nie potrzebuje widzieć, to nie widzi. I tak jest chyba z katalogami. Użytkownik ma korzystać z katalogów systemowych typu “Moje dokumenty”, “Moje obrazy” i poruszać się tylko w ich obrębie. Do wielu innych katalogów standardowy manager nawet nie wpuszcza (np. c:\Program Files, c:\Windows). I z punktu widzenia przeciętnego użytkownika nie jest to glupie. Wszystko w jednym miejscu, po co bawić się ze strukturami katalogów. Ktoś bardziej zaawansowany skorzystać może z listy rozwijanej “Szukaj w:”, która pokazuje drzewko bieżącego katalogu.
Problemy zaczynają się w dwóch przypadkach:
- gdy potrzebujemy dostać się do “Moich dokumentów” za pomocą innego managera np. Total Commander: o ile nie zmienimy lokalizacji znajdują się strasznie głęboko gdzieś w c:\Documents and settings.
- gdy używamy programu, który NIE zapisuje domyślnie w “Moich Dokumentach”, ale w jakimś swoim katalogu. Wtedy spoza tego programu trudno nam się dostać do tego co zapisuje. Zdarzało mi się parę razy, gdy coś zapisywałem, zamykałem program, chciałem szybko przegrać plik na pendrive czy wysłać pocztą — i musiałem uruchomić program ponownie, żeby sprawdzić, gdzie on to tak naprawdę zapisał.
Robert: Moje dokumenty to ogólnie dobry pomysł, jednak jest mnóstwo zaszłości związanych z używaniem katalogów. Poza tym bardzo wiele osób pracuje na dziesiątkach dokumentów, ściąga mnóstwo plików od znajomych, ma zdjęcia z aparatów cyfrowych i tak dalej.
Stąd pytanie: kto korzysta (prawie) tylko z “Moje dokumenty”, tzn. jaka część użytkowników Windows?
Zasada, że jeśli użytkownik czegoś nie potrzebuje, to tego nie widzi, jest chyba ogólnie przyjęta wśród projektantów interfejsów? :) Mój problem polega na tym, że potrzebuję jakiejś wskazówki, gdzie jestem, jeśli korzystam z różnych katalogów (a korzystam z nich, do grupowania plików, z których korzystam potem w różnych programach - przesyłanie, edycja, archiwizacja). Tej wskazówki brakuje w oknie Otwórz/Zapisz.
Ciekawy jest tekst:
Ambient Signifiers
Może w ten sposób można bez zaśmiecania okna dużą liczbą treści pokazać, gdzie jestem? Choć dla mnie zupełnie wystarczające byłoby to, co przedstawił Patrys na zrzutach ekranu.