10.04.2007
Interaktywne kino przyszłości
Dzisiaj znów trochę pomarzę. Wyobraźcie sobie, że siedzicie w kinie. I macie wpływ na to, co widzicie - wpływ na punkt, z którego obserwuje się akcję.
Dzisiejsze kino to zlepek często zaledwie kilkusekundowych ujęć wybranych przez autorów filmu, tzn. perspektywa jest narzucona. (To pewnie ma wpływ na atrakcyjność kina - umiejętnie dobrany zlepek jest angażujący.)
Chciałbym, żeby było możliwe coś takiego: jest sobie dwóch bohaterów, którzy rozmawiają. Raz zbliżenie na jednego, raz na drugiego. Mówią, mówią. Jeden gdzieś chodzi, czasami widzimy obu z boku. Siedzą na fotelach w jakimś pokoju, w tle widać regał i okno. W “moim” interaktywnym kinie mamy następującą możliwość - przełączamy widok tak, że widzimy to, co jeden z tych bohaterów - widzimy jego oczami (jak w grze First Person Perspective). Jeśli bohater błądzi wzrokiem np. po ubraniu tego drugiego, będziemy to wiedzieć. O ile inni widzowie nie zrobią tego samego, oni oglądają dalej wszyscy to samo, my widzimy coś innego.
Trochę bardziej skomplikowany przykład. Jakaś wartka akcja - pościg po mieście. Na przykład taki, jak w filmie Ronin, gdy postaci grane przez Reno i De Niro ścigają się (pod prąd) z terrorystą. Scena bardzo emocjonująca i efektowna.
Jeśli chcemy, możemy przełączać do woli widok np. na widok z samochodu uciekających do tyłu, albo widok z lotu ptaka, który pokazałby, jak to wygląda rzeczywiście na ulicach miasta.
Teraz - co to właściwie daje?
Idziemy do kina na nowy film. Kilkaset osób domyślnie ogląda ten sam film, wersję taką, jaką znamy dzisiaj, ale jeśli widzowie mają taką ochotę, to w ciągu tych dwóch godzin każdy ogląda trochę inną wersję kina. O wiele bardziej angażujące przeżycie!
Oczywiście, producent filmu ma niełatwe zadanie, bo obecna technika produkcji wyklucza możliwość użycia czegoś takiego. Poza tym skąd ludzie mieliby wiedzieć, na co i jak i kiedy przełączać widok? Co w momencie zmiany sceny? I tak dalej… i tak dalej…
Silniki 3D w grach komputerowych do pewnego stopnia na to pozwalają, wystarczy popatrzeć na przerywniki w starej już (ponad 5 lat) grze Warcraft III. Oczywiście jakość jest jeszcze nieporównywalna.
Zakładam, że to będzie możliwe w kinie Hollywoodzkim - i to za najdalej kilkanaście lat. Czy będzie opłacalne - no nie wiem. Jeśli przyjmiemy, że taki pomysł oznacza też, że z innej perspektywy można oglądać sceny:
- batalistyczne (kino historyczne),
- łóżkowe,
- pojedynków i większych starć w filmach akcji i science fiction…
…oraz jeśli przyjąć, że producenci mogą umieszczać następujące elementy potęgujące “doznania”:
- różne ścieżki dźwiękowe dla różnych “miejsc” patrzenia,
- możliwość stworzenia “wirtualnego” bohatera (ducha) chodzącego swobodnie po planie i podpatrującego akcję, także drugoplanowych bohaterów (którzy nagle mają zupełnie inną rolę do odegrania),
- możliwość nagrania swojej wersji “oglądania” filmu i konkursy dla najciekawszych “modów” do filmów (!)…
…to nie wydaje mi się to takie nieprawdopodobne komercyjnie i sam z radością zagłębiłbym się w taki świat fikcji.

ciekawa futurystyczna wizja, i możliwa do urzeczywistnienia w najbliższej przyszłości.
Wyobrażam sobie oglądanie takiego Terminatora tudzież Matrixa i włączenie widoku fpp z oczu Arnolda lub Neo. Szczególnie przy tym drugim byłoby ciekawie ;-)
No, jeśli chodzi o te sceny łóżkowe, to każdy lepszy pornos na DVD ma teraz możliwość przełączania kamer w dowolnym momencie. ;-)
Szczerze mówiąc, niespecjalnie mnie to jara. Idę do kina/na film po to, by się zrelaksować i zostać zassanym przez ciekawą fabułę. Niech ktoś mądrzejrzy (reżyser, scenarzysta, montarzysta) tak sklei film, by był dobry. Te wszystkie atrakcje z innym widokiem niech sobie będą - jako dodatki na drugim dysku DVD. Podkreślam jeszcze raz - w filmie chodzi o zajęcie nim zmysłów a nie kombinowanie, czy oglądany właśnie pościg nie wyglądałby lepiej z perspektywy żabiej, niż w obecnym planie portretowym…
pomysl ciekawy. jednak nie mozesz zapominac, ze akcja to tylko czesc przekazu jaki daje nam rezyser. dzieki temu kino staje sie subiektywne i mozesz rozpoznac rezysera/operatora. w koncu po cos studiuja te kilka lat.
a tak to dostaniemy papke, w ktorej mamy przemieszczajace sie postacie i obiekty i mozemy patrzec na nie jak chcemy. kino przestanie byc kinem ;)
Niestety ta wizja na mnie nie dziala. Powaznie. Na tej zasadzie mozna ingerowac/fantazjowac w idee ksiazki jako takiej.
Wyboraz sobie, ze kazdy ma mozliwosc zmiany narratora i ignorowania glownego watku i sledzenia losow postaci, ktore w zasadzie byly postaciami drugiego planu. I nie chodzi mi o to, ze nagle ladujesz gdzies poza historia. Chodzi mi o to, ze “patrzysz” nie na to co jest istotne dla ksiazki.
Kino ma swoja zdefinowana forme. Mozesz zmieniac proporcje obrazu ale poza punktowymi wstawkami, gdzie jakies efektowne kaskaderskie ujecie mozna przelaczyc widokiem na inne miejsce, nie ma to sensu. A rezyser traci mozliwosc odciskania na swoim dziele autorskiego pietna.
Nie decyduje i nie oczekuje takiej mozliwosci by ingerowac w sposob przedstawiania dzwiekow w muzyce, ktora slucham. Nie oczekuje hypertekstowych linkow w ksiazkach. Nie chce ‘przeskakiwac’ umiejetnosci rezysera i calego sztabu ludzi w przypadku filmow.
Film mi sie podoba - lub nie - bo ktos odwalil kawal roboty.
A zmiany ujec oczekuje w sporotwych relacjach telewizyjnych. Chcem moc sledzic zawodnikow nie tylko w F1. Chce skakac ujeciami jak ogladam ludzi na desce. O tak. Tam to mnie by bwali na maksa. Dawalo mi faktyczen korzysci.
Bo to finalnie zabija caly pomysl. Z tekiego kina nie masz zadnej korzysci. Analizujac ujecia moze i uda Ci sie w relacji F1 dojsc kto w kogo trafil dziobem bolidu. Ale w kinie?
Poza paroma osobami, ktore lubia gadzety - nikt nie bedzie sie tym bawil wiecej niz minute.
Pomysł bardzo fajny, ale obawiam się, że może doprowadzić do przerostu formy nad treścią. Już teraz powstaje wiele filmów, które opierają się głównie na efektach specjalnych i możliwościach grafiki komputerowej, podczas gdy fabuła jest mało interesująca, często niespójna i/lub nieprawdopodobna. Krótko mówiąc to opowiadana historia jest ważna, a nie technicznie możliwości realizacji.
Jest jeszcze jedna sprawa wynikająca właśnie z tego, że to opowiadana historia jest ważna. Bardzo często napięcie jest budowane poprzez odpowiednie ujęcia i kolejność w jakiej prezentowane są fragmenty historii (np. nieliniowa narracja w “Memento” albo “Pulp Fiction”, retrospekcje itp.).
To o czym piszesz ogólnie może być ciekawe, ale to już nie będzie film. Bo film to nie mmorpg w trybie spectator.
To by całkowicie przedefiniowało nasze pojęcie kina. Ale mogłoby być całkiem ciekawie.
Na pewno wzrosłyby koszty produkcji, a przecież już dzisiaj są one często ogromne. Jak bardzo wzrosłyby koszty biletów do takiego nowego kina?
Ja balbym sie ze przelaczajac kamery omine cos waznego. Generalnie zatem zamiast relaksu mialbym stres a za stres nie chce placic :) Zmienianie kamer nie ulatwia zycia :)