11.04.2007
Wściekłość po użyciu maszyny do przyjmowania PIT
Pojechałem do Urzędu Skarbowego Wrocław Krzyki złożyć PIT za rok 2006.
“Będę miał z głowy” - tylko z takim nastawieniem tam jechałem. Miałem 3 strony wydruku ze znakomitego, darmowego programu firmy IPS.
Wchodzę do budynku i zaraz za drzwiami widzę automat. Ekran dotykowy, a na nim 5-etapowy obraz procesu: podajesz kilka danych, automat skanuje deklarację i hop, gotowe, bez stania w kolejkach.
Byłem głupi. Naiwny. Pomyślałem, że nie ma co tam na górę iść, tutaj pobawię się urządzeniem, ja “będę miał z głowy”, a kolejka gdzieś tam na górze będzie krótsza.
Wybrałem typ deklaracji (PIT 37), wpisałem NIP (wszystko na klawiaturze ekranowej, działa szybko i wszystko czytelnie napisane). Podałem, że nie mam żadnych załączników.
Program prosi o wsunięcie dokumentu do szczeliny skanera-wciągarki.
Tutaj zacząłem mieć wątpliwości.
Otóż wydało mi się dziwne, że używana jest liczba pojedyncza. Jednak deklaracja ma 3 strony, nie ma możliwości zmieścić jej na dwóch stronach, czyli jednej kartce A4 - uznałem więc, że poprosi mnie o kolejne strony.
Guzik prawda.
Wciągnęła pierwszą i wydrukowała potwierdzenie przyjęcia deklaracji.
Drugiego wydruku przy sobie nie miałem (bo po co).
Dziękuję, drogi urzędzie skarbowy, za bezużyteczne narzędzie. Ktoś musi tam mieć później niezłą radochę, przeglądając pierwsze, niezawierające żadnych informacji o podatkach i dochodach, strony PIT-ów.
Ale możliwe, że to tylko ja jestem taki nadgorliwy.
Żenada.

Aale, oryginalne druki PIT są jednoczęściowe (dwie złączone krawędzią kartki), więc jak to ma działać?
Dokumenty są składowane w maszynie w pojemniku. Skan pierwszej strony jest tylko gadżetem.
Oryginalne to pojecie wzgledne ;) Pobrane ze stron US tez sa oryginalne, a zlaczone nie sa.
było wysłać poczta i mieć to w d* :)
A w US W-w Fabryczna mają oprócz kolejek tylko skrzynkę ze szparą, dla tych co nie potrzebują potwierdzenia. Tak przynajmniej było w marcu :)
Aktualizacja:
Poszedłem do US drugi raz. Tym razem miałem dwa komplety wydruków PIT 37.
Maszyna: na ekranie wyświetlony komunikat typu “Problem z drukarką. Skontaktuj się z obsługą urządzenia.” (i brak informacji, jak to zrobić; swoją drogą, urządzenie nie jest nigdzie podpięte, samo nie może poinformować obsługi? :)
Zapomniałem wcześniej napisać, że do maszyny nie ma instrukcji, nie ma pomocy - są takie opcje, ale są to nieaktywne przyciski w narożniku ekranu.
Okienko: PIT złożyłem, jak zwykle, w jakieś dwie minuty. (Sam teraz nie wiem, czemu czarowałem z maszyną.) Zapytałem o tę maszynę - dowiedziałem się, że “nie ma połączenia” między tym, co panie z okienek robią z PIT-ami, a maszynami - są to odrębne światy, które potem ktoś ręcznie łączy. Wyraziłem zaniepokojenie, czy aby na pewno mój 3-stronicowy PIT z okienka znajdzie się tam, gdzie trzeba, i zastąpi 1-stronicową porażkę sprzed dwóch dni, znajdującą się w maszynie. Pani zachowywała się tak, jakby maszyny nie widziała nigdy na oczy i wręcz kpiła z niej — to, co ona robi, jest ważne; to, co powie maszyna, ważne nie jest.
Pocieszyło mnie to. :)
To mi przypomina machinę, która pod koniec lat 80 była hitem w różnych miejscach w Warszawie. Maszyna do wróżenia z dłoni. Z monitorem, na nim piękna grafika w stylu egipskim, w maszynie była też drukarka wypluwająca wróżbę. Jak na te czasy - robiło wrażenie (a działało to jak się później dowiedziałem na podzespołach Amigi). Należało dłoń przytknąć do maszyny, człowiek, który ją obsługiwał uruchamiał skanowanie, po paru minutach dostawaliśmy wydruk. Byłem zachwycony.
Ale mój ojciec sceptycznie zapytał, czy to naprawdę tak czyta z dłoni? Gdzie tam, odpowiedział operator, każdy dostaje to samo. :-)
ha ha ha - bo to taki honeypot dla geeków :D (w końcu na coś te budżetowe pieniądze trzeba było wydać…) - żaden normalny człowiek nigdy nie skorzysta z maszyny co ma więcej niż dwa guziki (wybierz napój, odbierz resztę) ;)