Archiwum artykułów: Analizy interfejsów

Zaufa?nie

Tym razem bardzo graficznie o zaufaniu - bez komentarzy. Po prostu mniejsze i większe potknięcia, które napotkałem w ciągu ostatnich kilku miesięcy w różnych programach i witrynach internetowych.

  1. PeopleSoft wyziera zza serwisu transakcyjnego OFE ING
    PeopleSoft wyziera zza serwisu transakcyjnego OFE ING
  2. 115% normy w Total Commander
    115% normy
  3. BZ WBK wraca z przyszłości
    BZ WBK wraca z przyszści
  4. Czy Bóg istnieje? Wspólnota Microsoft wskazuje drogę
    Czy Bóg istnieje? Wspólnota Microsoft wskazuje drogę
  5. Kredyty-Online. Tylko rzetelne informacje
    Kredyty-Online. Tylko rzetelne informacje
  6. Wirtualna Polska. Wiesz co [jest] najważniejsze.
    Wirtualna Polska. Wiesz co [jest] najwazniejsze
  7. Monit o odnowienie abonamentu Norton Internet Security i jednocześnie wirus - a to ciekawe…
    Odnowienie abonamentu i jednoczesnie wirus - a to ciekawe...

Unikajcie takich zachowań jak ognia w swoich produkcjach!

Excel znaczy górować

Podczas pisania pracy magisterskiej dużo korzystałem z arkusza kalkulacyjnego Microsoft Excel (wersja 2003). Jest to bardzo fajne narzędzie. Podczas wykonywania moich eksperymentów generowane były liczne zestawienia, z których następnie musiałem wybierać pewne fragmenty, przetwarzać je, wyznaczać najlepsze i najgorsze parametry i tym podobne. W sumie stworzyłem blisko sto mniejszych lub większych arkuszy. Excel wykonał za mnie naprawdę sporo pracy.

Na oprogramowanie Microsoft dużo się narzeka. Ja je lubię — lubię zwłaszcza Windows XP (olbrzymi krok do przodu w porównaniu do poprzednich systemów, pod każdym względem) i Worda, ale i Excela polubiłem. Chciałbym jednak wskazać kilka drobnych, zdumiewających moim zdaniem (i oczywistych) błędów w użyteczności tego ostatniego. Zdumiewających, ponieważ programy tak dopracowane pod wieloma innymi względami nie powinny ich zawierać!
Charakterystyczne problemy, które opiszę, dotyczą operowania na plikach oraz komórkach arkuszy.

Po pierwsze, nie można mieć otwartych naraz dwóch plików o jednakowej nazwie, znajdujących się w różnych katalogach. Jeśli więc utworzę zeszyt1.xls w katalogu A, a później zeszyt1.xls w katalogu B i po otwarciu tego z A spróbuję otworzyć też ten z B, otrzymam taki oto komunikat błędu:

W Microsoft Excel nie można otworzyć dwóch plików o tej samej nazwie naraz!

Dokument o nazwie ‘Zeszyt1.xls’ jest już otwarty. Nie możesz mieć otwartych dwóch dokumentów o tej samej nazwie, nawet jeśli są w różnych folderach. Aby otworzyć drugi dokument albo zamknij dokument, który masz obecnie otwarty, albo zmień nazwę jednego z dokumentów.

Komunikat jest bardzo długi i tłumaczy, co się dzieje, natomiast nie może być dwóch plików o jednakowej nazwie w tym samym folderze, więc “nawet jeśli są w różnych folderach” jest niepotrzebne — te dwa pliki zawsze są w różnych folderach. Niemożność otwarcia dwóch plików o tych samych nazwach jest kuriozalnym ograniczeniem i doprawdy nie wiem, jak produkt tej klasy, co Excel, może być tak niedopracowany. Nie wyobrażam sobie, jakie problemy mogą stwarzać pliki o tej samej nazwie, których nie mogą stworzyć pliki o różnych nazwach…

Drugą irytującą cechą jest sposób eksportu do tekstowych plików z danymi CSV. Otóż Excelowi zdarza się zapisać zmiany w pliku CSV w tle, bez ingerencji użytkownika. Przykładowo, otwieram plik CSV z wynikami eksperymentu. Zaczynam modyfikować niektóre komórki, ale nie zapisuję zmian — robię to tylko po to, by po chwili skopiować je do innego pliku .xls, gdzie prowadzę obliczenia. Plik CSV zawiera wyniki eksperymentów. Niektóre eksperymenty polegały na kilkugodzinnych obliczeniach. I w takim momencie Excel zapisuje zmienione wartości pól, poprzemieniane także względem kolejności, do pliku CSV, który mam otwarty, bez pytania i możliwości cofnięcia (od dość dawna zapisanie pliku w niektórych programach MS oznacza niemożność cofnięcia choćby ostatniej operacji!). Rezultat: nie jestem w stanie odtworzyć wyników eksperymentu, bo nie zawsze pamiętam, co gdzie przeniosłem. W najlepszym razie potrzebuję kilku minut, aby je odwtorzyć. Jeśli dokonałem jakichś obliczeń, w pliku CSV są zapisane tylko ich wyniki, a nie formuły. Nie trzeba chyba tłumaczyć, jak szkodliwe jest takie “ciche” nadpisywanie danych użytkownika bez możliwości cofnięcia zmian!

Teraz kilka słów o problemach w nawigacji po arkuszu. Ogólnie rzecz biorąc, Excel jest w tym względzie o wiele doskonalszy od OpenOffice Calc (podobnie MS Word jest o wiele płynniejszy w podstawowych operacjach na tekście i używaniu okien dialogowych niż OpenOffice Writer). Jednak również w programie Microsoftu nie ustrzeżono się dość podstawowych błędów.

Mam polską wersję Excela. Gdy klikam prawym przyciskiem na nagłówku kolumny, klawisz U jest skrótem do usunięcia kolumny - jest to wygodne, szybkie połączenie (kliknij kolumnę, wciśnij U - usunięta). Polecenie ukrycia kolumny ma skrót klawiaturowy Y. Jednak gdy klikam prawym na nagłówku wiersza, klawisz U nie usuwa go. Dlaczego? Ponieważ U jest także przypisane do skrótu Ukryj, a to powoduje, że powstaje cykl, po którym U pozwala tylko nawigować (focus przeskakuje między oboma pozycjami menu), a nie wybrać jedną z tych opcji. Jest to na dłuższą metę irytujące.

Podczas dłuższej pracy można wychwycić czasami bardzo drobne utrudnienia w pracy. Przykładowo, możliwe jest zaznaczanie rozłącznych zakresów - np. fragmenty kolumny A, a następnie dodanie do zaznaczenia fragmenty kolumny C. Taki złożony zakres można później skopiować w inne miejsce i odległość między wstawianymi komórkami zostaje zachowana. Jeśli jednak najpierw zaznaczony zostanie fragment kolumny A, np. A1-A5 (5 wierszy), następnie np. 4 wiersze kolumny C (C1-C4) i użytkownik “uzupełni” zakres C do C1-C5, pojawia się znów zdumiewający komunikat:

Kłopoty z łączeniem zakresów

Wykonanie tego polecenia dla kilku zakresów jest niemożliwe.

Powtórzę: gdy zaznaczę A1-A5, a następnie z przytrzymanym klawiszem Control C1-C5, otrzymuję zaznaczenie obu zakresów. Mogę je skopiować do schowka. Gdy zrobię to samo “na raty”, nie jest to możliwe. Wystarczyłoby dopisać prosty algorytm sprawdzający, czy obszar zaznaczony jest dość prosty, by można go było skopiować, czy też nie… zabrakło tego detalu. (Abym miał na co narzekać. ;)

Komunikaty błędów w niedopracowanych funkcjach górują nad arkuszami Excela, na szczęście dość rzadko i we wszystkich napotkanych przeze mnie przypadkach w jakiś sposób da się ten problem obejść.

Podkreślam — uważam, że Excel to kawał dobrej roboty i generalnie jest to aplikacja naprawdę płynna w użytkowaniu, jednak pewna liczba niedoróbek czasami psuje humor.

Drobiazgi w formularzach

Dwa ciekawe elementy, które zauważyłem w formularzach na stronach internetowych:

Bardzo dobry formularz zrobiono także w Bloggerze przy rejestracji: czytelny, dokładny opis do każdego pola, w przypadku wystąpienia błędu pokazywane jest dokładne wyjaśnienie, co należy poprawić.

Cztery artykuły o formularzach, które polecam (wraz z komentarzami w przypadku blogów):

Kilka cech, o które moim zdaniem warto zadbać, to wyróżnienie pól wymaganych, pola właśnie edytowanego oraz ewentualnych błędów. Ja zrobiłem to rok temu w małej aplikacji webowej tak (może dobrze byłoby jeszcze lepiej opisać przyczynę błędu):
Przyk??adowy formularz z zaznaczeniem bie??acego pola oraz pola wymagajÄ?cego poprawienia

Time Zone Check

Time Zone Check to mapa świata i zegar w jednym. Wskazujesz myszką kraj czy ogólniej obszar, a mapa podświetla całą jego strefę czasową i podaje godziny oraz główne stolice, w których te godziny obowiązują. Wprawdzie nie wiem, czy mapa przyda się tym, których chyba mają na myśli autorzy (osobom dzwoniącym pomiędzy strefami czasowymi), ale na pewno daje dużo frajdy!

Co ciekawe, na dole mapki jest pole, w które można wpisać nazwę miasta — zostanie ono wtedy zaznaczone na mapie. Kilka miłych zaskoczeń:

  • Po wpisaniu nazwy “Wroclaw” znalazłem Wrocław! A więc mają nie tylko stolice.
  • Aplikacja obsługuje polskie litery!
  • Nie trzeba podawać nazwy państwa (zazwyczaj w formularzach tego rodzaju trzeba podać miejsce w formie amerykańskiej chyba, “miasto, państwo”).
  • Jeśli jest kilka miast o takiej samej nazwie na świecie, pokazane zostają wszystkie, np. kilka miast Santiago.
  • Wpisanie “Warsaw” daje 2 rezultaty (sprawdź sam, gdzie jest na świecie druga Warszawa; może jest ich więcej, tylko nie wszystkie są w bazie tego programu, ale i tak to ciekawostka).
  • Mapa i wszystko, co się w niej znajduje, całe jest skalowane do rozmiaru okna (technologia Flash).

Program ma kilka mankamentów, o których napisałem autorom, ale ogólnie jest to bardzo fajna, miła w użyciu, wesoła aplikacja. (Ciekawe, czy macie podobne odczucia.)

Zagadka: zegarek

Przedstawiam zagadkę. Poniżej zdjęcie zegarka samochodu Polonez, którym mam przyjemność jeździć. Widnieje na nim godzina 12:19. Po lewej stronie wyświetlacza jest jeden przycisk, po prawej stronie drugi przycisk.

Zegarek w Polonezie. Przycisk po lewej, przycisk po prawej. Proste.

Zadanie: co należy zrobić (jakie czynności wykonać), żeby ustawić godzinę 13:19?

Zadanie z gwiazdką: co należy zrobić, żeby ustawić godzinę godzinę 13:20?

Osoby, które korzystały z takiego zegarka w Polonezie, proszę o niezdradzanie prawidłowej odpowiedzi. :)

Rozwiązanie zagadki w komentarzach.

Zmiana nazwy dokumentu

Regularnie pracuję z edytorem tekstu i arkuszem kalkulacyjnym. Dość często tworzę plik i nadaję mu pierwszą z brzegu nazwę, a po kilku cyklach zapisu i otwarcia dochodzę do wniosku, że trzeba tę nazwę zmienić. Niestety, muszę wówczas albo zamknąć program i w Total Commanderze zmienić nazwę pliku (bez zamknięcia edytora nie będę mógł tego zrobić), albo użyć opcji “Zapisz jako…” i później usunąć poprzedni plik. Smutne.

W menu “Plik” Worda 2003 są następujące funkcje: “Nowy”, “Otwórz”, “Zapisz”, “Zapisz jako”, “Zapisz jako stronę sieci Web”, “Wyszukaj”, “Wyślij” i kilka innych. Przeszukałem możliwości dostosowania menu i pomoc - nie znalazłem opcji “Zmień nazwę pliku”, a naprawdę byłaby dla mnie przydatna. Nie znam programu, w którym taka opcja by istniała.

Czy i Wy musicie czasem przechodzić opisane przeze mnie kroki? Rozumiem, że są programy, gdzie ten problem nie jest szczególnie istotny, na przykład okienkowe środowiska programistyczne IDE, gdzie różne widoki list plików umożliwiają dość prostą zmianę ich nazw. Jednak akurat Excel, Word i Fireworks nie mają tej zalety…

Irytująca dostępność

Jednym ze sposobów zwiększenia dostępności stron internetowych czy wygody korzystania z nich ma być rzekomo ustalenie skrótów klawiaturowych do najważniejszych odnośników. Piszę “rzekomo”, ponieważ raz na jakiś czas trafiam na stronę, która niestety definiuje skrót dla litery “D”: w moim Firefoksie jednak Alt-D, czyli kombinacja aktywująca taki skrót, to normalnie przejście do paska adresu. Przejście, z którego korzystam bez przerwy. Na takich stronach zatem zamiast przejść do paska adresu - przeskakuję do jakiejś bliżej nieokreślonej strony, której się nie spodziewam, a ponieważ od razu zaczynam pisać adres, pod który naprawdę chcę się przenieść, zaś focus jest “nigdzie”, przeglądarka jeszcze straszy mnie dźwiękiem.

Opisana sytuacja jest straszliwie irytująca, gdy pomyślę sobie, że przecież strony takie są zazwyczaj tworzone przez osoby dobrze orientujące się w kwestii standardów internetowych, które mogłyby sprawdzić, jak to działa pod najpopularniejszymi przeglądarkami. Nie wątpię, że na tych stronach kod jest zgodny z wytycznymi W3C, a jednak… a jednak bardzo irytuje takie niedopatrzenie.

Wniosek: ostrożnie dobierać skróty klawiaturowe. Ostrożnie, to jest biorąd pod uwagę, że jest wiele skrótów zdefiniowanych w różnych przeglądarkach. O ile wiem, dobrą praktyką jest stosowanie cyfr (1, 2, …) - może nawet rysuje się jakiś standard?

Uzupełnienie

Wkrótce po moim wpisie rozgorzała dyskusja na temat accesskey na blogach Riddle’a i Patrysa. Patrys podsunął interesujący artykuł o problemach z accesskey.

Skasowało mi tekst

To się znów zdarzyło. Jak zawsze - przez nieuwagę, niedokładne kliknięcie, pośpiech czy “przypadek”.

Skasowało mi tekst. Czytaj dalej »

« nowsze artykuły     starsze artykuły »