Podczas pisania pracy magisterskiej dużo korzystałem z arkusza kalkulacyjnego Microsoft Excel (wersja 2003). Jest to bardzo fajne narzędzie. Podczas wykonywania moich eksperymentów generowane były liczne zestawienia, z których następnie musiałem wybierać pewne fragmenty, przetwarzać je, wyznaczać najlepsze i najgorsze parametry i tym podobne. W sumie stworzyłem blisko sto mniejszych lub większych arkuszy. Excel wykonał za mnie naprawdę sporo pracy.
Na oprogramowanie Microsoft dużo się narzeka. Ja je lubię — lubię zwłaszcza Windows XP (olbrzymi krok do przodu w porównaniu do poprzednich systemów, pod każdym względem) i Worda, ale i Excela polubiłem. Chciałbym jednak wskazać kilka drobnych, zdumiewających moim zdaniem (i oczywistych) błędów w użyteczności tego ostatniego. Zdumiewających, ponieważ programy tak dopracowane pod wieloma innymi względami nie powinny ich zawierać!
Charakterystyczne problemy, które opiszę, dotyczą operowania na plikach oraz komórkach arkuszy.
Po pierwsze, nie można mieć otwartych naraz dwóch plików o jednakowej nazwie, znajdujących się w różnych katalogach. Jeśli więc utworzę zeszyt1.xls w katalogu A, a później zeszyt1.xls w katalogu B i po otwarciu tego z A spróbuję otworzyć też ten z B, otrzymam taki oto komunikat błędu:
Dokument o nazwie ‘Zeszyt1.xls’ jest już otwarty. Nie możesz mieć otwartych dwóch dokumentów o tej samej nazwie, nawet jeśli są w różnych folderach. Aby otworzyć drugi dokument albo zamknij dokument, który masz obecnie otwarty, albo zmień nazwę jednego z dokumentów.
Komunikat jest bardzo długi i tłumaczy, co się dzieje, natomiast nie może być dwóch plików o jednakowej nazwie w tym samym folderze, więc “nawet jeśli są w różnych folderach” jest niepotrzebne — te dwa pliki zawsze są w różnych folderach. Niemożność otwarcia dwóch plików o tych samych nazwach jest kuriozalnym ograniczeniem i doprawdy nie wiem, jak produkt tej klasy, co Excel, może być tak niedopracowany. Nie wyobrażam sobie, jakie problemy mogą stwarzać pliki o tej samej nazwie, których nie mogą stworzyć pliki o różnych nazwach…
Drugą irytującą cechą jest sposób eksportu do tekstowych plików z danymi CSV. Otóż Excelowi zdarza się zapisać zmiany w pliku CSV w tle, bez ingerencji użytkownika. Przykładowo, otwieram plik CSV z wynikami eksperymentu. Zaczynam modyfikować niektóre komórki, ale nie zapisuję zmian — robię to tylko po to, by po chwili skopiować je do innego pliku .xls, gdzie prowadzę obliczenia. Plik CSV zawiera wyniki eksperymentów. Niektóre eksperymenty polegały na kilkugodzinnych obliczeniach. I w takim momencie Excel zapisuje zmienione wartości pól, poprzemieniane także względem kolejności, do pliku CSV, który mam otwarty, bez pytania i możliwości cofnięcia (od dość dawna zapisanie pliku w niektórych programach MS oznacza niemożność cofnięcia choćby ostatniej operacji!). Rezultat: nie jestem w stanie odtworzyć wyników eksperymentu, bo nie zawsze pamiętam, co gdzie przeniosłem. W najlepszym razie potrzebuję kilku minut, aby je odwtorzyć. Jeśli dokonałem jakichś obliczeń, w pliku CSV są zapisane tylko ich wyniki, a nie formuły. Nie trzeba chyba tłumaczyć, jak szkodliwe jest takie “ciche” nadpisywanie danych użytkownika bez możliwości cofnięcia zmian!
Teraz kilka słów o problemach w nawigacji po arkuszu. Ogólnie rzecz biorąc, Excel jest w tym względzie o wiele doskonalszy od OpenOffice Calc (podobnie MS Word jest o wiele płynniejszy w podstawowych operacjach na tekście i używaniu okien dialogowych niż OpenOffice Writer). Jednak również w programie Microsoftu nie ustrzeżono się dość podstawowych błędów.
Mam polską wersję Excela. Gdy klikam prawym przyciskiem na nagłówku kolumny, klawisz U jest skrótem do usunięcia kolumny - jest to wygodne, szybkie połączenie (kliknij kolumnę, wciśnij U - usunięta). Polecenie ukrycia kolumny ma skrót klawiaturowy Y. Jednak gdy klikam prawym na nagłówku wiersza, klawisz U nie usuwa go. Dlaczego? Ponieważ U jest także przypisane do skrótu Ukryj, a to powoduje, że powstaje cykl, po którym U pozwala tylko nawigować (focus przeskakuje między oboma pozycjami menu), a nie wybrać jedną z tych opcji. Jest to na dłuższą metę irytujące.
Podczas dłuższej pracy można wychwycić czasami bardzo drobne utrudnienia w pracy. Przykładowo, możliwe jest zaznaczanie rozłącznych zakresów - np. fragmenty kolumny A, a następnie dodanie do zaznaczenia fragmenty kolumny C. Taki złożony zakres można później skopiować w inne miejsce i odległość między wstawianymi komórkami zostaje zachowana. Jeśli jednak najpierw zaznaczony zostanie fragment kolumny A, np. A1-A5 (5 wierszy), następnie np. 4 wiersze kolumny C (C1-C4) i użytkownik “uzupełni” zakres C do C1-C5, pojawia się znów zdumiewający komunikat:

Wykonanie tego polecenia dla kilku zakresów jest niemożliwe.
Powtórzę: gdy zaznaczę A1-A5, a następnie z przytrzymanym klawiszem Control C1-C5, otrzymuję zaznaczenie obu zakresów. Mogę je skopiować do schowka. Gdy zrobię to samo “na raty”, nie jest to możliwe. Wystarczyłoby dopisać prosty algorytm sprawdzający, czy obszar zaznaczony jest dość prosty, by można go było skopiować, czy też nie… zabrakło tego detalu. (Abym miał na co narzekać. ;)
Komunikaty błędów w niedopracowanych funkcjach górują nad arkuszami Excela, na szczęście dość rzadko i we wszystkich napotkanych przeze mnie przypadkach w jakiś sposób da się ten problem obejść.
Podkreślam — uważam, że Excel to kawał dobrej roboty i generalnie jest to aplikacja naprawdę płynna w użytkowaniu, jednak pewna liczba niedoróbek czasami psuje humor.